- Proszę pana, czy macie podstawki? Albo takie klamerki co reklamują w telewizji?
- Nie, nie mamy proszę państwa, sprzedajemy bezpieczne foteliki samochodowe, które posiadają testy zderzeniowe. Urządzenia, o których mowa mają niewiele wspólnego z poprawą bezpieczeństwa...
- Jak to?! Przecież mówią i piszą, że też posiadają niezbędne atesty!
- Zacznijmy od początku...
W każdym z naszych sklepów takie sytuacje zdarzają się często. To nic złego - kto pyta nie błądzi i nie każdy musi przecież interesować się fotelikami, a my jesteśmy od tego, by na takie pytania odpowiadać. Dlatego postanowiłem napisać kilka zdań w tym temacie i wskazać podstawowe różnice pomiędzy fotelikami, a resztą pseudo urządzeń mających zapewnić bezpieczeństwo.
„Atesty, certyfikaty”... czyli coś co często jest koronnym argumentem przekonującym do zakupu podstawki, czy innego wynalazku z Aliexpress. Najczęściej mówimy tutaj o homologacji dopuszczającej do sprzedaży na terenie UE fotelików lub fotelikopodobnych produktów.
Należy rozróżnić homologację od niezależnych testów zderzeniowych takich jak np. ADAC, OEAMTEC, TestPLUS itd. To są dwie różne rzeczy!
Niezależne testy są przeprowadzane przy innych prędkościach, w innym zakresie, z innymi manekinami i pod zupełnie innymi kryteriami. Kryteriami, które są przepaścią w swoich założeniach porównując je z homologacją. Fajnie, że kupujemy coś z „atestami”, a poprawnie mówiąc z homologacją, bo kupujemy coś, co zostało w ogóle dopuszczone do sprzedaży, a nie jest zrobione na zasadzie „Marian, weno tu dokręć!”. Według przepisów będziemy legalnie przewozić dziecko. Tak, legalnie, ale czy bezpiecznie? Niestety - niekoniecznie. O tym czy jest to produkt bezpieczny świadczą właśnie crashtesty takich organizacji jak ADAC OEMTC, czy VTI, które porównują między sobą dostępne na rynku produkty i sprawdzają ich działanie w sytuacji symulowanego, prawdziwego zderzenia.
Podstawki, czy paskoklamerki to z reguły produkty mające zastąpić foteliki 15-36 kg. Najnowszy suplement do normy ECE R44/04 mówi o dopuszczeniu (!!!) do sprzedaży takich produktów, ale dopiero w grupie 22-36 kg i dla dzieci z minimum 135 cm wzrostu. Mówimy oczywiście o produktach dopiero wprowadzanych na rynek, a nie tych będących już w sprzedaży.
Dobre foteliki dla starszych dzieci zapewniają odpowiednie prowadzenie pasa biodrowego, barkowego, ochronę głowy (odpowiedni zagłówek), tułowia również podczas zderzenia bocznego. Co dają nam w/w urządzenia i wynalazki w przypadku zderzenia bocznego? Homologacja o tym nie mówi, bo tego nie bada, a niezależnych testów brak. Co na pewno zyskujemy? Brak mandatu podczas kontroli drogowej i..TYLE!
Czy podwyższenie dziecka albo jakaś klipsopasoklamerka zapewni odpowiednie prowadzenie pasa zarówno biodrowego jak i barkowego? Co z ochroną podczas zderzenia bocznego? Jak chroniona jest głowa dziecka? Do kogo będę mieć pretensje, jeżeli coś się stanie mojemu dziecku? Na te pytania najlepiej odpowiedzieć sobie samemu. Jeżeli chcecie to przymierzcie dziecko do dobrego fotelika, a później do podstawki albo innego tego typu „wynalazku”. Wtedy wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane.
Niestety, styropianowa podstawka za 15 PLN w Ochłam albo zamienniki fotelików z Poczty Polskiej poza homologacją (dopuszczeniem do sprzedaży) niewiele mówią o bezpieczeństwie. A jeżeli, to z wielkimi uproszczeniami i nadinterpretując wiele spraw – takie trochę myślenie życzeniowe. To tak jak z reklamami typu „opanuj angielski do perfekcji w 7 dni”, albo „schudnij 10 kg w tydzień!”. Nie ma drogi na skróty, choć rzeczywiście brzmi to fajnie ;)
Nie oszczędzajmy na bezpieczeństwie dzieci. Niezbędna jest wizyta w specjalistycznym sklepie, rozmowa z fachowcami i dobranie fotelika do dziecka i samochodu. Wtedy oprócz pewności, że unikniemy mandatu, zapewnimy dziecku maksymalne bezpieczeństwo i komfort podczas podróży, a sobie dodatkowo spokojny sen.
Oddziały Centrum Fotelików w Krakowie, Katowicach, Kielcach i Rzeszowie zapraszają.